More songs by Kizo
Description
Associated Performer, Vocals: Kizo
Author: Patryk Woziński
Composer: Krystian Gierakowski
Lyrics and translation
Original
Wiem do kogo się zgłosić, jak z rapu będzie za mało
Zawsze przeliczam siano, zanim powiem jej dobranoc
Robię rap, więcej nie pytaj o ksywki mnie
Nocą gram, więc nie rucham Twojej dziwki, nie
Tysiąc gram, zapasowe rękawiczki miej
Mordo swoje zrób, swoje zarób i się śmiej w końcu
Miasto skąpane w złotym słońcu
Podziwiam z ostatniego piętra w gdańskim Dolarowcu
Powiem, że jest źle, to skłamię, a kłamać potrafię
Pytali mnie o różne akcje, nie pamiętam żadnej
Kurwy są nadal zawistne, w sumie sam się łapię
Że ich oszczędności życia trzymam w jednej szafie
Na ich ruchy się nie gapię
Chcesz to wrzucaj sobie fotki z dziwkami na Snapie
No to szacun bracie
Jebana kariera dużo zdrowia zabiera
Jak mnie to rozjebie, przynajmniej będzie co zbierać, ey
Jebać donosy, dajcie w końcu spokój ziomalom, ey
Oni niczym się nie pochwalą
Szczęścia czasem bywało mało
Ale zobacz teraz tato, zobacz mamo
Złote plany, czasem się czułem słaby
Złote plany, rozjebaliśmy no to mamy
Złote plany, więc złotem się obwieszamy
Ej, bieda (ey)
Wiele potrafi się zmienić, to dociera do mnie
Nawet gdy piszę te słowa, to leżę wygodnie
A Ci co byli koło mnie, tak bardzo chcieli mnie zdradzić
Definitywnie sobie z życiem nie mogą poradzić
Nie dla mnie myśli o zemście, mam zajętą głowę
Plany ze złota, każdy wróg się pierwszy o nich dowie
Przychodzą do mnie koszmary, mam Glocka pod poduszką
Budzę się w afekcie, celuję w lustro
Nie tylko mi się udało plany zrealizować
Moi ludzie biznesmeni, hajs umią szanować
Moi ludzie fighterzy, potrafią nokautować
Umiemy także kombinować (ćśś...)
Jebać donosy, dajcie w końcu spokój ziomalom, ey
Oni niczym się nie pochwalą
Szczęścia czasem bywało mało
Ale zobacz teraz tato, zobacz mamo
Złote plany, czasem się czułem słaby
Złote plany, rozjebaliśmy no to mamy
Złote plany, więc złotem się obwieszamy
Ej, bieda
English translation
I know who to contact if rap isn't enough
I always count the hay before I say goodnight to her
I make rap, don't ask me for my nicknames anymore
I play at night so I don't fuck your bitch, no
One thousand grams, have spare gloves
Do your thing, earn your money and finally laugh
A city bathed in golden sunlight
I admire it from the top floor of Dolarowiec in Gdańsk
If I say it's bad, I'll lie, and I can lie
They asked me about various actions, I don't remember any of them
Whores are still jealous, I actually catch myself
That I keep their life savings in one closet
I don't stare at their movements
If you want, post photos of whores on Snape
Well, respect, brother
A fucking career takes a lot of health
If this fucks me up, at least I'll have something to collect, ey
Fuck the denunciations, give your homies a break, ey
They won't boast about anything
Sometimes there was little happiness
But see now, dad, see, mom
Golden plans, sometimes I felt weak
Golden plans, we fucked up, now we have them
Golden plans, so we decorate ourselves with gold
Hey, poverty (ey)
A lot can change, that's what I realize
Even as I write these words, I am lying comfortably
And those around me wanted to betray me so much
They definitely can't cope with life
Thoughts of revenge are not for me, my mind is busy
Plans of gold, every enemy will be the first to know about them
I have nightmares, I have a Glock under my pillow
I wake up in emotion, I aim at the mirror
I wasn't the only one who managed to fulfill my plans
My people are businessmen, they know how to respect money
My guys are fighters, they can knock you out
We can also combine (shhh...)
Fuck the denunciations, give your homies a break, ey
They won't boast about anything
Sometimes there was little happiness
But see now, dad, see, mom
Golden plans, sometimes I felt weak
Golden plans, we fucked up, now we have them
Golden plans, so we decorate ourselves with gold
Hey, poverty